Kopalnie złota
W sobote wybrałem się z Pawłem i Anią zobaczyć kopalnie złota a właściwie to co z nich zostało w pobliżu Ballarat. Wiedziałem że ryzyko jest nie małe gdyż znów skorzystałem z fatalnej książeczki ‘Day Walks from Melbourne’ (patrz poprzedni post) ale opis tej wycieczki zaczynał się od ‘This fascinating walk…’ więc pomyślałem że musi być niesamowicie. Pojechaliśmy do Chewton i dalej jeszcze kilometr drogą szutrową na parking w lesie. Potem szliśmy wzdłuż dawnego akweduktu który doprowadzał wode do wielkiego koła które napędzało maszyny do kruszenia,płukania urobku. Koła już dawno nie było (ukradli albo zgniło) zostało tylko mocowanie. Kiedy tak szliśmy w końcu zobaczyliśmy stare szyby kopalni złota. Ogrodzone solidnie żeby nie wpaść do dziury i nawet kilka fundamentów po jakichś domkach. Następnie dotarliśmy do ruin wioski ‘Welsh Vilage’ gdzie spożyliśmy zasłużony posiłek. Kolejnym celem był sztuczny zbiornik wodny w którym zamoczyliśmy nogi — była to niewątpliwa ulga jako że słońce przypiekało wyjątkowo mocno jak na początek wiosny. To wydawać by się mogło była ostatnia atrakcja tego dnia ale nie — w drodze powrotnej zahaczyliśmy o hanging rock. Tam asfaltową ścieżką wyszliśmy na szczyt z którego rozpościerał się wspaniały widok na okolice. W tym miejscu miała miejsce ekranizacja noweli pod tym samym tytułem Piknik pod wiszącą skałą Po powrocie nawet pobrałem ten film z internetu i obejrzałem ale generalnie średnio… W Melbourne bylimy na około 18tą — potem szybkie oporządzenie sie i do Tomka na impreze urodzinową.


Komentarze
First post!
I znowu sie te polowki wdarly ;) kup szara, mowie Ci, a kolorowe uzywaj rozwaznie :)
krótkie spodnie? podkoszulek ? u nas trzeci tydzień leje !
Komentarz do: «Kopalnie złota»