Gippsland — Mitchell River National Park

Ostatnio w Melbourne utrzymuje się dość nieciekawa pogoda, jak nie pada to wieje, rano chmury i zimno, wieczorem słońce i ciepło, nawet grad był niedawno. W ostatni weekend udało mi się wstrzelić w jeden dzień dobrej pogody którym okazała się niedziela. Krótkie przekartkowanie przewodnika i wypatrzyłem Mitchell River National Park w Gippslandzie około 300 km od Melbourne. Sądząc po nazwie można było się tam spodziewać rzeki, dodatkowo po powtórnym przeczytaniu tekstu (tym razem ze zrozumieniem) okazało się że jest tam też jaskinia z którą wiąże się aborygeńska legenda — Den of Nargun czyli po naszemu “jaskinia Narguna” ów Nargun według wierzeń aborygeńskich to stwór pół człowiek, pół kamień który żył w tej jaskini i porywał dzieci a każda włócznia wyrzucona w jego stronę wracała grotem skierowana do rzucającego. Zatem dotarłem do tego parku po około 4 godzinach jazdy (wyruszyłem o 5:30 rano), zobaczyłem jaskinię z ładnym wodospadem spadającym nad wejściem i ruszyłem szlakiem wzdłuż Mitchell River. Rzeka ta cieszy się sporym zainteresowaniem wśród kajakarzy górskich ze względu na liczne bystrza. Przypomniał mi się czarny dunajec i Szczawnica ale tutaj absolutna dzicz — zbocza porosniete lasem deszczowym, przebogaty świat roślin i zwierząt a dzwieki dochodzace z buszu po prostu niesamowite. Po około 2 godzinach wędrówki stwierdziłem że wracam do samochodu i zobacze jeszcze jeziora — głowna atrakcja Gippslandu. Niestety nie wziąłem przewodnika więc trzeba było polegać tylko na mapie w GPSie — więc pojechałem do miejscowości Paynesville otoczonej przez jeziora — prawdziwy kurort żeglarski. Wypiłem kawe, poplątałem sie troche po nabrzeżu i ruszyłem w kierunku Ninety Miles Beach — obszar ten stanowi Gippsland Lakes Coastal Park. Jest to ogromna mierzeja — przez około 150 kilometrów od strony oceanu ciągnie się szeroka złota plaża a po drugiej stronie wydm liczne jeziora. Na szczęście miejsce to jeszcze nie wchłonęła masowa turystyka i na pewno nawet latem można znaleźć duży kawałek plaży tylko dla siebie. Niestety nie miałem już czasu żeby zobaczyć coś więcej jezior po drugiej stronie. W każdym razie jest to niewątpliwy raj dla rybaków i żeglarzy. Już porządnie przyzwyczaiłem się do tych australijskich odległości — w ciągu jednego dnia zrobiłem w sumie 700 km i jeszcze kilka godzin łażenia, nawet piwo smakowało jakoś lepiej po powrocie :)

loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading... loading...
Skomentuj

Komentarze

Ale te 300km w jedną strone, to chyba bez stania w korkach, co ? Ile ci taki przejazd zajmuje, 3 godziny ?

Michal Ful    Gru. 4, 2008 3:23 po południu
Odpowiedz
 

do 4-ech godzin bez pośpiechu. Najgorzej wyjechac z miasta.

misiacz    Gru. 4, 2008 4:22 po południu
Odpowiedz
 

Komentarz do: «Gippsland - Mitchell River National Park»

Wymagane. Maksymalnie 30 znaków

Wymagane