Archiwum Styczeń 28, 2009

Nowa Zelandia

Kiedy w 2006 roku opuszczałem Nową Zelandię, byłem przekonany że już więcej nie będzie mi dane tu wrócić ze względu na odległość i wysokie koszty. Los okazał się przewrotny i tym razem wycieczka do Nowej Zelandii to była tylko kwestia 3 godzinnego lotu przez morze Tasmana. W styczniu odwiedzili mnie Michał z Agnieszką więc tak ustawiłem swój urlop żeby się razem kopnąć do kiwusowa. Przeznaczyliśmy 9 dni na wyspę południową podróżując wypożyczonym samochodem i nocując głównie pod namiotami. To ciekawe ale z zupełnie nowych miejsc chciałem zobaczyć tylko lodowce Fox i Franz Joseph. Generalnie zależało mi aby pojechać w te same miejsca w których już byłem a które urzekły mnie ogromnie podczas mojej podróży w 2006 roku. Do tych magicznych miejsc zaliczam Fiordland, Milford Sound, rejony Mt Cook. Mógłbym tam wracać co rok.

 czytaj dalej
Poprzedni dzień    Następny dzień