Nowa Zelandia

Kiedy w 2006 roku opuszczałem Nową Zelandię, byłem przekonany że już więcej nie będzie mi dane tu wrócić ze względu na odległość i wysokie koszty. Los okazał się przewrotny i tym razem wycieczka do Nowej Zelandii to była tylko kwestia 3 godzinnego lotu przez morze Tasmana. W styczniu odwiedzili mnie Michał z Agnieszką więc tak ustawiłem swój urlop żeby się razem kopnąć do kiwusowa. Przeznaczyliśmy 9 dni na wyspę południową podróżując wypożyczonym samochodem i nocując głównie pod namiotami. To ciekawe ale z zupełnie nowych miejsc chciałem zobaczyć tylko lodowce Fox i Franz Joseph. Generalnie zależało mi aby pojechać w te same miejsca w których już byłem a które urzekły mnie ogromnie podczas mojej podróży w 2006 roku. Do tych magicznych miejsc zaliczam Fiordland, Milford Sound, rejony Mt Cook. Mógłbym tam wracać co rok. Najpierw pojechaliśmy z Christchurch przez przełęcz Artura w kierunku lodowców — pogoda cały czas do kitu. Zdecydowaliśmy się troche zboczyć z trasy aby zobaczyć pancake rocks (dla mnie po raz drugi) jednak strugi deszczu skutecznie nas przegoniły. Lodowce — też podczas nieciekawej pogody. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat lodowce cofnęły się o kilka kilometrów. To niesamowite że wystarczy chłodniejsza zima a lodowiec zacznie postępować i odwrotnie nieco cieplejsze lato (zaledwie kilka stopni średniej temperatury więcej) i lodowiec sie cofa. Dowiedzieliśmy się że lodowce są świetnym wskaźnikiem klimatu — można z dużą dokładnością analizować zmiany klimatu na przestrzeni wieków. Następny cel to był Fiordland, chcieliśmy zobaczyć milford sound i słynną elektrownię manpouri. Elektrownia ukończona na początku XXwieku. Woda spływa pionowymi szybami z jeziora manpouri 200m w dół do Deep Cove (poziom morza) przechodząc przez gigantyczne turbiny — niesamowity wyczyn inżynierski. Można specjalnym tunelem w ramach wycieczki zjechać w dół do głównej hali gdzie znajdują się turbiny. Z Te Anau kolejny cel to Mt Cook village. Mieliśmy niesamowite szczęście gdyż szczyt Mt Cook prawie zawsze jest w chmurach mimo ładnej pogody a my trafiliśmy na totalnie bezchmurne niebo. Nocleg pod Mt Cook dla wielu był wielką próbą. Pole namiotowe jest na dnie doliny — w nocy przyszła nieciekawa wichura. Ja mam namiot wyprawowy który zniósł tę próbę dzielnie chociaż momentami czułem stelaż na twarzy. Namiot Michała i Agnieszki poddał się i musieli schronić się w samochodzie. Ale myślę że trochje sznurka i taśmy izolacyjnej i ten namiocik spokojnie wytrzymałby atak na mount cook. Troche pochodziliśmy w tym rejonie. Zrobiłem sobie wycieczke na “scharatanie” do Mueller Hut i potem juz tylko powrót do Christchurch. Wycieczka była niesamowita. Nowa Zelandia jest przepiękna. Australia w porównaniu z Nową Zelandią wypada słabo. Ceny duzo mniejsze niż w Australii, nie ma tłoku, większa swoboda. Na prawdę, Australia jest słaba. Więcej szczegółow opowiem wam po powrocie do Polski.

Więcej fotek na picasa

W drodze na nocleg gdzieś w pobliżu Arthur’s Pass

Arthur’s Pass

12 apostołów w Nowej Zelandii

Pancake rocks

Lodowiec franciszka józefa

Czoło lodowca — w zasadzie to nie powinno mnie tam być (Only guided tours)

Wieczorne dylematy

Villa Maria sauvignon blanc z fasolą — pasuje :)

Słynne odbicie Mt Cook w idealnie płaskiej tafli jeziora Mathenson :)

Bryły lodu w rzece wypływającej z lodowca Fox

Lodowiec Fox

W kierunku Wanaki

Kamping za przełęczą Haast

Landek Seria I — chciałbym go przygarnąć i wyremontować

To nie był nikt z nas. Wariactwo :)

nad rzeką w Arrowstown — można jeszcze próbować szukać złota w rzece

ponad 150$ za 15 minutową wycieczke. Wariactwo

Strefa Kiwi — nie ma żartów :)

Te Anau

Elektrownia w Manapouri

Olbrzymie turbiny elektrowni manapouri

budowa elektrowni

Kea — niesamowita papuga, bardzo towarzyskie i inteligentne stworzenie

Tunel Homera w drodze do Milford Sound. Dwie papugi Kea nie dają za wygraną

Milford Sound i słynny Mitre peak — najwyższy klif fiordowy na świecie

W drodze na Gertrude sadle

Gertrude sadle — słabo z widocznością

Warto było troche poczekać

Już na dole

Kamping we fiordlandzie

Niesamowity las deszczowy

Earland falls

Fish & Chips z gazety — narodowa potrawa australijczyków :)

Central Otago - pięknie

Aoraki/Mount Cook — to tu Edmund Hilary trenował zanim zdobył Everest jako pierwszy

Niewiarygodny widok — trzeba tam być żeby to poczuć

Dolina Hookera

Mueller Hut

Tiger” którym jechałem do doliny Tasmana 2 lata temu kiedy atakowałem Ball Pass

Seria III — nadal sobie świetnie radzi

jezioro tekapo — zawsze turkusowy kolor wody

Muzeum starych samochodów i traktorów niedaleko Ashburton

Seria I, fantastycznie odrestaurowana

Skomentuj

Komentarze

Naprawdę, super zdjęcia ! A tak nawiasem — dlaczego ta papuga jest inteligentna ?????

PITER    Lut. 22, 2009 2:51 po południu
Odpowiedz
 

Czesc Michal,

Czy jestes pewien ze jedzenie w puszkach nie jest dla zwierzat (przynajmniej tak to wyglada :) ). Zdjecia sliczne, szczegolnie ta miniaturka na poczatku tekstu.

Nie myślałes o reportazu dla jakies gazety?

Pozdr, Marcin

Marcin Mierzejewski    Marzec 5, 2009 2:35 po południu
Odpowiedz
 

Zapytaj Michala — on też to jadł :) Nie jest takie złe jak sie popije dobrym winem :)

Michał    Marzec 9, 2009 1:10 rano
Odpowiedz
 

Właściwie to te żarcie było tylko wtedy dobre, gdy wcześniej otwarliśmy chociaż dwie butelki miejscowych wynalazków (czyli w sumie tak jak Misiek pisze). W odwrotnej kolejności człowiek tracił zainteresowanie jedzeniem… :D

Szkoda, że nie uwieczniliśmy słynnego “Steku z Grzybem” ;)

Michal Ful    Marzec 17, 2009 3:23 po południu
Odpowiedz
 

zdjęcia bardzo fajne, też tam byłam w grudniu 2008 roku ,brakuje mi więcej zdjęć na przecudnym jeziorem tekapo zwłaszcza wschodu słońca

dana    Kwiecień 13, 2009 7:44 po południu
Odpowiedz
 

Komentarz do: «Nowa Zelandia»

Wymagane. Maksymalnie 30 znaków

Wymagane