Archiwum Marzec, 2009

Podsumowanie

Mój pobyt na antypodach dobiega końca więc jak sądze jest to ostatni wpis na tym blogu a swoją aktywność przeniosę do działu off-road. Plan wykonany w 99%. W tym czasie byłem trzy razy w Nowej Zelandii, udało mi się odwiedzić prawie wszystkie stany Australii (Nortern Teritory, Western Australia, Queensland, New South Wales, Australian Capital Teritory, Tasmania, Victoria). Prawie, bo nie byłem w South Australia ale z prostej przyczyny — tam nic nie ma. Jedyne co mogło mnie ciągnąć do South Australia to oddanie butelek po 5 centów za sztuke których jakby nie było się troche uzbierało. W Australii butelki skupują tylko w South Australia dlatego żal mi ludzi z Nortern Teritory. A skupują wszystkie butelki: plastikowe ,szklane.. nawet z żywca. Przejechałem parchem około 14 000 km oraz jakieś 8800 km w wypożyczonych autach tam gdzie parcha sie nie dało zatargać. 14 razy gdzieś leciałem samolotami. Muszę przyznać że zobaczyłem ładny kawałek Australii nie mniej jednak nie chciałbym tu mieszkać na stałe.

 czytaj dalej

Dwa wulkany w weekend czyli wielka masakra

Ostatni wolny weekend w Nowej Zelandii postanowiłem wykorzystać intensywnie. W sobote Mount Ruapehu w środkowej części północnej wyspy a w niedziele Mount Taranaki na zachodzie. Ekstremu całej przygodzie dodaje fakt że Mount Ruapehu jest wulkanem aktywnym i ostatnia erupcja wystapiła w 2007 roku. Krater otoczony jest trzema stromymi urwiskami z których najwyższy ma 2797 metrów nad poziomem morza. Wnętrze krateru stanowi jeziorko wypełnione wodą o temperaturze powyżej 20 stopni. Bezustannie uwalniane są gazy — na tej wysokości nie jest to dobra mieszanka do oddychania dlatego spędziłem tam tylko około 10 minut (dały się we znaki problemy z oddychaniem). Wulkan ten zimą zamienia się w gigantyczny raj narciarski — wszędzie pełno wyciągów krzesełkowych. Jeden wyciąg czynny jest także latem więc można podjechać kawałek i w zasadzie wędrówke rozpoczyna się z około 1900 metrów.

 czytaj dalej
Poprzedni miesiąc    Następny miesiąc