Archiwum Marzec 23, 2009

Dwa wulkany w weekend czyli wielka masakra

Ostatni wolny weekend w Nowej Zelandii postanowiłem wykorzystać intensywnie. W sobote Mount Ruapehu w środkowej części północnej wyspy a w niedziele Mount Taranaki na zachodzie. Ekstremu całej przygodzie dodaje fakt że Mount Ruapehu jest wulkanem aktywnym i ostatnia erupcja wystapiła w 2007 roku. Krater otoczony jest trzema stromymi urwiskami z których najwyższy ma 2797 metrów nad poziomem morza. Wnętrze krateru stanowi jeziorko wypełnione wodą o temperaturze powyżej 20 stopni. Bezustannie uwalniane są gazy — na tej wysokości nie jest to dobra mieszanka do oddychania dlatego spędziłem tam tylko około 10 minut (dały się we znaki problemy z oddychaniem). Wulkan ten zimą zamienia się w gigantyczny raj narciarski — wszędzie pełno wyciągów krzesełkowych. Jeden wyciąg czynny jest także latem więc można podjechać kawałek i w zasadzie wędrówke rozpoczyna się z około 1900 metrów.

 czytaj dalej
Poprzedni dzień    Następny dzień